niedziela, 2 sierpnia 2015

Poranna kawa i francuskie makarony.

Kiedys chodzilem na kawe do Cafe Belga na placu Flagey (Bruksela). Jednak jest to miejsce zbyt trendy, a ja lubie podazac wlasnymi sciezkami. Unikam bezosobowych bankietow.
Od jakiegos czasu robie kawe samemu w moim lofcie.
Mialem kilka szkolen u Brukselskiego baristy (La Mano) i wiem jak kawa ma byc zrobiona i jak musi smakowac zeby zadowolic najbardziej delikatne podniebienie.
Kawe kupuje w sklepie bio. Ale nie jest to Arabica ktora jest tak popularna w Eurpie i ktora potrafi pic kazdy. Ja nie jestem kazdym. Nie chce byc czescia tego systemu. Jestem rebeliantem. Kupuje Robuste. Pewnie nawet nie wiecie co to jest. Pochodzi z Etiopii. Jednak nie moge wam zdradzic nazwy bo wtedy wszyscy byscie kupowali. Moge wam jedynie powiedziec ze utrzymuje wspanialy tradycyjny aromat, smak i niepowtarzalny charakter. Nie jest to moze Luwak, ale smakiem tej ostatniej rozkoszuje sie tylko na wyjatkowe okazje (np zakup nowego tlustego vinylu w sklepie vintage).
Do kawy dodaje zazwyczaj szczypte soli. Słony smak zwiększa subiektywne odczucie słodyczy i zmniejsza odczucie kwasowości. Efekt jest tak wyraźny, że trudno uwierzyć, że smak napar zmienia się tak radykalnie dając nowe doznania.
Pamietajcie tez ze spienione mleko nie moze miec pecherzykow powietrza. Ja aby się ich pozbyć uderzam energicznie kubkiem o blat a następnie wprowadzam mleko w ruch wirowy.
Tak przygotowane posłuży do tajemniczej sztuki malowania na kawie czyli Latte Art.
Do tego pysznego napoju nie dodaje cukru (nawet trzcinowego). Uwazam ze to zbyt mainstreamowe.


Jak widzicie na zdjeciu moja moja poranna rozkosz kawowa jest zawsze okraszona makaronikami. Ba, nie sa to zwykle makaroniki. Przepis do nich znalazlem na blogu Madzi Gessler, ktory z czystym sumieniem polecam. Makaroniki jak wiadomo albo cytrynowe albo z masa krowkowa i szczypta cynamonu. Uzywam tylko maki typu 720. Najlepsza.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz